Wczoraj dowiedziałem się od mojej koleżanki Lourdes Ciccone, że płyta MDNA to płyta jej a nie jej matki, dowodem był filmik, w którym słychać było Madonne mówiącą: "Cześć Lola, słuchaj nie chce mi się nagrywać płyty, może ty ją nagrasz, zmienimy trochę twój głos żeby był podobny do mojego i podpiszemy że to ja robiłam? W nagrodę pozwolę ci palić papierosy. Co ty na to?" Lola głupia się zgodziła i mamy MDNA :/ ale płyta nie jest zła więc może to i dobrze bo Maduna podobno ostro narzekała na reumatyzm i powiedziała, że ma w dupie tych swoich fanów itd i nie będzie cały czas brzdękolić... jak ja to usłyszałem to mnie normalnie krew zalała i powiedziałem, że od teraz słucham tylko Loli i niech mnie ta cała Maduna w pupe pocałuje. Takie kufa niusy tera są kufa no :/